O tym, co sprawia, że czarne chmury znikają a na twarzach pojawia się uśmiech. Wszystkie ładne rzeczy, które sprawiają, że świat jest ładniejszy -haft krzyżykowy, karteczki własnoręczne i ...
czwartek, 08 marca 2012

Po trzech podejściach, rozpiętych (bardzo) w czasie udało mi się zrobić własnoręcznie od A do Z własny notes :)

Kiedy dostałam takowy notes po raz pierwszy jako prezent od Ajgaci w sumie nie wiedziałam do czego mi się przyda - wszystkie ważne rzeczy zapisane miałam w laptopie lub w komórce, i zawsze miałam do nich dostęp. A jednak, przekonałam się, że taka papierowa wersja notatnika zawsze się przydaje!

Drugi notes zrobiłam prawie sama podczas czwartkowego spotkania scrapowego w mieście M. Pod okiem instruktorki Ajgaci robienie notesów wyglądało na błahostkę. Notes spełnił się w swojej roli wyśmienicie, niestety ilość kartek miał skończoną. Trzeba było więc wziąć się w garść i samemu nowy notes zrobić.

W sumie notes miał trzy podejścia zanim finalnie stał się tym dziełem poniżej - najpierw powstała sama okładka, którą dzielnie i szybciutko przedziurkowałam. Z dziurkowaniem "wkładu" czyli kartek wewnętrznych nie poszło łatwo. Kilka nieudanych prób i masa zmarnowanych kartek zniechęciła mnie na dobre do bindownicy i do wykonania albumu. Aż w końcu w tym roku, po chyba 10krotnym obejrzeniu filmu instruktażowego udało się przedziurkować wewnętrzne kartki dla notesu i nawet zbindować. Potem już tylko okładka do przyozdobienia została, i powstało takie małe coś:

notesik 3

i małe zoom'y: przód

i tył:

Bardzo mi się podoba motyw kodu kreskowego na pieczątkach z podpisami wykonawcy :-) w tym wypadku pomocna była drukareczka oraz odpowiednia czcionka.

Tagi: notes
23:05, ania_pt , Scrapuchy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 lutego 2012

Remont w trakcie. Sprawa na tyle skomplikowana, że trzeba było zatrudnić pomocnika...

Pomocnik remontu

poniedziałek, 20 lutego 2012

Jestem... w trakcie remontu, teoretycznie od zeszłego roku... tj. aż od 30.12.2011... tja... remont, który miał trwać tydzień ("maksymalnie, bo nie dłużej!") się przedłużył i trwa (jeżeli można to tak powiedzieć) w tym 2012 roku praktycznie.

A jak wiadomo, każdy remont swoimi prawami się rządzi, więc swój pokój kreatywny opuścić musiałam (duży minus), ale za to nasz inny pokój - salon zyskał tv (duży plus). Fakt, faktem, że od momentu przeprowadzenia się do naszego mieszkania salon nie był tak bardzo (!) eksploatowany jak od momentu, gdy tv i lampka stojąca tam zawitała. Taka mała zmiana, a dzięki temu pokój stał się przyjemniejszy i chce się w nim spędzić czas. (W tym miejscu należy wspomnieć, że pokój salon składa się z sofy, dwóch foteli, kwiatka, 3 stołów w stylu modernistycznym ;) i duuużej przestrzeni, dużej tak, że tańczyć w nim można bez obawy potrącenia czegoś).

A remont, tak - to "tylko" ocieplenie kawałka ściany, żeby żonce nóżki nie marzły i rachunki za ciepło nie puściły nas z torbami! Łobuzy co budowały (bo któż by inny?!) nie ocieplili nam  ściany na całej długości pod oknami połaciowymi - i tak kaloryferek ogrzewa pół ściany ocieplonej i pół nieocieplonej. Wiatr hula i hula. Na zdjęciu: remont status bieżący.

Opis do zdjęcia: "Dziura górna" vel. Rewizja 1 kawałek ściany już nieocieplony,

"Dziura dolna" vel. Rewizja 0 - niespodzianka! tutaj jednak jest styropian :-)

Teraz tylko wybić więcej dziur w ścianie, tak by kuleczki styropianowe wrzucić i będzie ciepło (technologia "wrzucania" kulek jeszcze nie opracowana). Kulki zakupiliśmy, jedynie 7kg, co jest około 500l ;) Są to małe kuleczki (nie takie do bombek!) takiej wielkości, jakie widać w płatach styropianu. Zabawa z ich wrzucaniem będzie przednia! Choć mam nadzieję, że nie będę przez pół roku kuleczek zbierać po mieszkaniu ;)

A o i to kuleczki w tych czarnych workach się mieszczą :)

niedziela, 12 września 2010

Z okazji odejścia jednej z naszych dyrektorek postanowiłam, że wykonam notatnik/ kalendarz dla niej. Nie miałam innego pomysłu na prezent zwłaszcza dlatego, że nie znam tak dobrze.

Gabriele (dla niektórych Gabrysia) to ~czterdziestolatka, singielka, Niemka. Jako jedna z nielicznych z rangi dyrektorów bardzo miło mnie przywitała. Kojarzy mi się bardzo jako osoba praktyczna, więc taki notatnik zapewne jej się przyda :) Praktyczne- bo kalendarz, różowe - bo dla kobiety, a że znalazłam tylko notatnik czarny, więc ciemne kolory na okładce zastosować musiałam. Efekt zmagań poniżej :)

Kalendarz dla Gabrysi

całość prezentu dopełniła pasująca motywami karteczka. Użyłam wreszcie w większej mierze swój alfabecik w którym się zakochałam :D

wtorek, 07 września 2010

W sumie nie wiem, czy śmiać się czy płakać z tego powodu, ale właśnie rok temu rozpoczęłam pracę w firmie L. W świetle ostatnich absurdalnych "gier salonowych"/kwasów tak do końca to się chyba nie cieszę z pracy, choć wiadomo jak to kobieta, mogę szukać dziury w całym.

podsumowanie: :/

nic dodać nic ująć jak na tę chwilę.

bardziej się cieszyłam z tego roczku z poprzedniej firmie L. :(

22:14, ania_pt , Inne
Link Dodaj komentarz »

tak dla informacji na przyszłość, dla tych, którzy często podróżują środkiem lokomocji zwnaym "samolot" istotna informacja z żółtych stron "Rzeczpospolitej: "za loty odwołane z powodu jeleni na lotnisku należy się odszkodowanie" no i wszystko stało się jasne! nie mgła, nie inne opady atmosferyczne, lecz brykające jelenie po płycie lotniska mogą załatwić Ci odszkodowanie :D

 

sobota, 28 sierpnia 2010

Jeszcze w lipcu wybraliśmy się z mężem i tatą na rozmowę kwalifikacyjną. Ja i tata jako towarzystwo, a mąż jako ten kandydat. W dość nietypowy sposób musieliśmy dojechać tam, ze względu na zablokowaną drogę, ponieważ by tam dotrzeć trzeba przejechać rzekę. Rzeka - niby nic takiego, a jednak. Bo ta rzeka to Wisła, a mostów na niej w pomorkim to nie za wiele, posikować się więc alternatywą dla mostu, czyli:

Promem przez świat

Prom dość mały, bo zmieściły się tam trzy auta. Mnie szczerze mówiąc na samym początku przeraziła wizja przeprawy "tym czymś". Widząc zwłaszcza, jak był znoszony przez nurt wody gdy płynął z powrotem w naszym kierunku. No i jeszcze ta lina stalowa, która "przyczepiona" była do promu - pod napięciem tak "pracowała" góra-dół-góra wrr.... część tej podróży spędziłam z zamkniętymi oczami (tak wien, cykor ze mnie :/), w pozostałym czasie robiłam zdjęcia widoków:

1. zamku Gniew

Gniew

2. Wisły

Płynie wisła płynie po polskiej krainie

a dostać to my się wogle chcieliśmy z Gdańska do Tczewa... podobno most ma być za dwa lata...

czwartek, 24 czerwca 2010

Na Dzień Matki daje się kwiaty. Można dać bukiet kwiatów, można dać kwiat w doniczce i można dać kwiatki na karteczce.

Ja sufrując po różnych blogach natknęłam się na "karteczki doniczkowe" jak je nazwałam. Od razu pomyślałam, że zbliżająca się okazja jest wyśmienita na wypróbowanie tego wzoru. I tak oto powstała karteczka dla mamusi:

Karteczka dla Mamusi

Karteczka dla Mamusi - detale

a, żeby i tatuś z okazji swojego święta nie czuł się niedocieniony to i dal niego kwiatkową karteczkę wymyśliłam. Taka ot słoneczka karteczka :)

Karteczka dla Tatusia

napis mi trochę "płaski" wyszed... może lepiej byłoby embossingiem? może...

W każdym razie obdarowanym bardzo się spodobały - a to najważniejsze!

Dzisiaj koleżanka w pracy powitała mnie nie tylko uśmiechem, ale i również przytuliła na powitanie mówiąc, że dzisiaj:

Światowy Dzień Przytulania 2010

Ponieważ ja lubię się przytulać, więc ten dzień do gustu mi bardzo przypadł!

(jak na razie na koncie 3 przytulania ;)

 

09:12, ania_pt , Inne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 czerwca 2010
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8